BUJAJ SIĘ, MALUCHU! czyli słowo o rozwoju i integracji sensorycznej

Pojawienie się nowego członka rodziny dziecka (szczególnie pierwszego) wiąże się z wielkimi wyzwaniami. Szczególnie świeżo upieczonej mamie towarzyszy dużo wątpliwości i niepokoju. Ten okres jest bardzo wymagający. Na szczęście jest to też czas ogromnej radości i uczenia się życia „w trójkę”. Jednak nie tylko dla rodziców jest nowa sytuacja. Noworodek, który przez 9 miesięcy życia przebywał w ciepłym, bezpiecznym i spokojnym miejscu, przychodzi na świat i… to dopiero jest rewolucja! Warto ułatwić mu ten czas i wspierać od samego początku, pamiętając, jak ważne są pierwsze miesiące życia dziecka.

MAMA W KSIĄŻKACH

Jako mama staram się świadomie towarzyszyć Baby Yodzie. Przed ciążą przeczytałam mnóstwo książek i zbierałam wiedzę dotyczącą tych – mniej lub bardziej 🙂 – magicznych 9 miesięcy (perełki, które mi pomogły zebrałam w artykule 7 KSIĄŻEK, które warto przeczytać W CIĄŻYoraz przygotowania do połogu i spotkania z noworodkiem (znajdziesz je we wpisie 5 KSIĄŻEK, które warto przeczytać ZARAZ PRZED PORODEM).

Teraz z kolei sięgam po lektury dotyczące wychowania i rozwoju Baby Yody. Moje odkrycia i polecane poradniki zamieściłam we wpisie 8 KSIĄŻEK DLA POCZĄTKUJĄCYCH RODZICÓW. Jest mnóstwo wspaniałych książek do przeczytania, a ja jako totalny mól książkowy co chwilę znajduję nowe… Jednocześnie z małym dzieckiem na pokładzie nie mam juz tyle czasu na czytanie, co wcześniej. Ale nawet niespecjalnie mi to przeszkadza, bo na co dzień przekonuję się o tym, że nic nie jest cenniejsze niż weryfikowanie tych wszystkich przeczytanych teorii w praktyce –  obserwacja swojego dziecka i po prostu spędzanie z nim czasu.

Naturalnie głęboko wierzę, że żadna wiedza nie zastąpi maluszkowi objęć mamy, jej spokojnego głosu, bicia serca i kołysania, do którego noworodek zdążył się już przyzwyczaić w przytulnym, szumiącym brzuchu w ciągu pierwszych 9 miesięcy swojego istnienia. Ten kojący ruch wycisza, usypia i uspokaja maleństwo. Młode mamy często słyszą: „nie noś tak często dziecka, bo się przyzwyczai”. Ja jednak wychodzę z założenia, że po pierwsze dziecko rodzi się ”przyzwyczajone” do przytulania i kołysania bo takie było środowisko, które zna z brzucha, a po drugie – dzięki literaturze i własnej intuicji – wiem, że warto mieć z dzieckiem jak najwięcej kontaktu ciało przy ciele. Bycie w objęciach mamy, zawsze kiedy dziecko sygnalizuje taką potrzebę, sprzyja tworzeniu więzi i rozwojowi malucha.

ZINTEGROWANY MÓZG

Mimo, że zdania środowisk naukowych są w tej kwestii podzielone i nie każdy “wierzy” w integrację sensoryczną, to ja (i jest to, podkreślam, moje zdanie, wypracowane w wyniku rozmów ze specjalistami, lektury, oraz obserwacji mojego własnego dziecka), uważam, że warto się nad nią pochylić. Aby rozwój malucha przebiegał właściwie wszystkie zmysły (wzrok, słuch, mowa i równowaga) powinny mieć przestrzeń i możliwość równomiernego kształtowania się (4). Mózg uczy się odbierać, selekcjonować i przetwarzać informacje, które do niego docierają. Pierwsze lata życia dziecka to niezwykle ważny okres, ponieważ dochodzi w nim do intensywnego wzrostu mózgu. Wtedy powstaje najwięcej połączeń między neuronami. I jest to bardzo ważna (i równocześnie stresująca) informacja dla rodziców (1). Wszyscy chcą swoim dzieciom uchylić nieba, ale najważniejsze to przede wszystkim nie przeszkadzać im.

WSPOMAGANIE MÓZGU

Rodzice mogą w różny sposób wspierać rozwój psychoruchowy dziecka. Spośród różnych działań warto skupić się na najprostszych codziennych czynnościach (5):

dotykanie, głaskanie, przytulanie, masowanie, noszenie, bujanie,

zapoznanie dziecka z różnymi fakturami, które stymulują rozwój dotyku,

ekspozycja na różne smaki i faktury pożywienia (tu świetnie sprawdza się metoda BLW),

śpiewanie i zapoznawanie z dźwiękami,

przyzwolenie na poznawanie otoczenia poprzez czworakowanie, czołganie się itp.

Niby tak niewiele, ale to wszystko wpływa na rozwój m.in. układu przedsionkowego (postawę ciała, utrzymanie równowagi czy jazdę na rowerze), układu czuciowego (receptory czuciowe umieszczone na skórze) i zmysł propriocepcji (bodźce odbierane przez narządy wewnętrzne) (2).

 

BUJU BUJU CZYLI JAK KOŁYSANIE WSPIERA ROZWÓJ

Ostatnio odkrywam na nowo (bo z perspektywy mamy, a nie tylko joginki) bujanie i kołysanie. Ta czynność również dodatkowo pozytywnie stymuluje dojrzewający mózg (totalnie polecam fragmenty o kołysaniu z książki Homo Haptcus, której recenzję z cyklu #ninjayogisbookclub znajdziesz TUTAJ. Kołysanie uspokaja, bawi, wzmacnia więzi społeczne i rozwija motorykę. Prawidłowa mobilizacja błędnika (m.in. dzięki kołysaniu) przekłada się na stymulację zmysłu równowagi i koordynację ruchową – niezwykle istotne jest czucie własnego ciała, czyli propriocepcja: zmysł czucia głębokiego. Dodatkowo kołyszący, równomierny ruch jest podobny do tego, jakie dziecko doświadczało przez 9 miesięcy w łonie mamy (3).

Po lekturze Homo Hapticus, byłam przekonana, że moje dziecko będzie spało w kołysce, a nie w “statycznym” łóżeczku. Ostatecznie skończyło się tak, że Irena od razu wylądowała u nas w łóżku, a kołyska jako totalnie zbędny mebel została szybko wyprowadzona z domu. Natomiast na jej miejsce – dzięki poleceniu mamy bliźniaczek i mojej serdecznej yoga-sista Magdy Sawickiej – wjechała MEMOLA, czyli 3-etapowa kołysko-huśtawka, która ulepszyła nasze domowe życie. Ja niestety odkryłam Memolę dość późno (jak Irena skończyła 9 miesięcy i umiała już wstawać), dlatego ominął nas etap I – kołyski dla noworodka i malutkiego niemowlaka z zasłonką, która w razie potrzeby przyciemnia otoczenie dziecka.

Od razu wskoczyłyśmy na etap II czyli kołyski z podniesionymi ściankami (ścianki Memoli są z siateczki, tak żeby było widać świat) oraz wejściem zapinanym na suwak. Irena może wchodzić i swobodnie wychodzić kiedy ma ochotę. Ma swój azyl, w którym bawi się w utrzymywanie równowagi i odpoczywa oraz – ku mojej radości – często zasypia. Przyznam, że czasem jej w tym pomagam, bo dzięki taśmie umocowanej pod spodem Memoli co jakiś czas wprawiam kołyskę w ruch i mogę wtedy zrobić swoje rzeczy – na przykład popraktykować jogę, napisać ten artykuł albo popracować. I nie muszę być jak Jean Claude Van Damme – w szpagacie pomiędzy eksplorującym świat dzieckiem a obowiązkami (lub chwilą na oddech).

van damme split GIF by ADWEEK

Przed Irenką jeszcze mnóstwo atrakcji i eksploracji świata. Nie mogę się doczekać kiedy będziemy chodziły na plac zabaw. Na razie mamy swój mini #playground w salonie 😉. Widzę jak każdego dnia moje dziecko rośnie i zmienia się. Głęboko wierzę, że moim zadaniem jako mamy jest towarzyszenie jej i dawanie możliwości do swobodnego i bezpiecznego eksplorowania otoczenia. Jestem podekscytowana, że mogę pokazywać jej świat.

Jednak, jak każda mama, potrzebuję też dbać o swój spokój i uzupełnianie akumulatorów. Dlatego kiedy Irena buja się w kołysce, to nawet 10- minutowa medytacja pomaga mi zachować równowagę. #YogaMama nie zapominaj też o sobie!

__________________

  1. Anna Leszczyńska: „Co to jest integracja integracja sensoryczna” https://dziecisawazne.pl/co-to-jest-integracja-sensoryczna/
  2. Marta Wawrzynów „O zaburzeniach integracji sensorycznej u dzieci” https://swps.pl/strefa-psyche/blog/posty/15642-o-zaburzeniach-integracji-sensorycznej-u-dzieci?dt=1618863354649
  3. „Dlaczego kołysanie, huśtanie jest tak ważne dla rozwoju mózgu dziecka? https://memola.eu/dlaczego-kolysanie-hustanie-jest-tak-wazne-dla-rozwoju-mozgu-dziecka/
  4. „High need baby, czyli dzieci, które trochę więcej wymagają – kochane i wymagające”  https://memola.eu/high-need-baby-czyli-dzieci-ktore-troche-wiecej-wymagaja-kochane-i-wymagajace/
  5. „Ciąża trwa 9 miesięcy, a powinna dłużej. Jak to jest?”  https://memola.eu/skoki-rozwojowe-i-koncepcja-4-trymestru/   

Newsletter

Dołącz do rodziny ninja-yogis