NINJA-YOGIS SUMMER CAMP ‚2015

Czas. Wystarczająco dużo czasu. Na wspólną praktykę, spacery, śmiech, jedzenie, zabawę i odpoczynek. A do tego pełne zanurzenie w Przyrodzie – las, łąka, sad i jezioro. Pierwszy w historii Ninja-Yogis Summer Camp’2015 totalnie naładował mi baterie!

„Nie mów innym o swoich marzeniach. Pokazuj je im.”

Wierzę, że moim najważniejszym zadaniem jako nauczycielki jest stworzenie uczniom bezpiecznej przestrzeni do zbudowania głębokiego, autentycznego kontaktu z sobą: do uświadomienia sobie swoich unikalnych właściwości, rozwijania potencjału i przekraczania ograniczeń, we właściwej atmosferze, wolnej od osądów i rywalizacji. Staram się realizować to na co dzień, gdy spotykamy się na zajęciach. Nic nie cieszy mnie tak bardzo jak Wasz śmiech. Uwielbiam słuchać gdy mówicie, że czujecie się bezpiecznie i komfortowo. Lubię patrzeć na Wasze postępy i na to, jak wspieracie się nawzajem w praktyce. Cieszę się gdy znajomości zawarte na zajęciach zamieniają się w przyjaźnie poza matą.

NINJA-YOGIS SUMMER CAMP powstał z potrzeby podzielenia się z Wami tym, co mam najcennieszego – czasem i energią.

Wymarzyłam sobie taki wyjazd, na którym będziecie mogli poznać się bliżej, zanurzyć w przyrodzie, odpocząć, zregenerować, odkryć dla siebie nowe narzędzia jogi i inny wymiar praktyki: poza salą, bez mat, na trawie i na mchu. Chciałam, żeby na wyjeździe znalazło się miejsce zarówno dla tych z Was, których widzę co tydzień na zajęciach, jak i dla absolwentów, z którymi nie spotykałam się całe wieki, oraz dla tych, z którymi znam się tylko wirtualnie. Bardzo ważne było też dla mnie stworzenie przestrzeni na rozmowę i indywidualne konsultacje, tak, żeby wspomóc Was w praktyce własnej i usamodzielnianiu się.

Marząc o takim wyjeździe, nie miałam miejsca, ani konkretnej daty –  za to dokładnie wiedziałam czego chcę. I wtedy niemalże z Nieba (dzięki, Marysiu!) spadła nam chatka na Mazurach.

 

Ogromnie dziękuję Wam za Waszą obecność, zaangażowanie w zajęcia, radość, otwartość na nowe ćwiczenia i na siebie nawzajem. I za wszystkie magiczne momenty

…jak ten, w którym w środku porannej praktyki z lasu wyłoniło się stado krów.

I za puszczanie latawca przed burzą!

I za koncert ukulele!

I za siedzenie na mchu!

I fantastyczne gotowanie (i zmywanie)!

Pękam z wdzięczności!!!!

3 68FullSizeRender_1 (4)4 7 1311 101 21189

Widzimy się za rok! <3