Ninja-Yogis #girlpower Camp 2017

Po #girlpower Campie wróciłam z niesamowitym ogromem energii Czuję się trochę jakbym wsiadła do windy i zamiast o kilka pięter wyżej… poleciała w kosmos. Zamiast jesiennego dołka mam w głowie mnóstwo dobrych myśli, a w ciele zamiast sztywności – duuużo luzu i ciepła. Chcesz wiedzieć jak to zrobiłyśmy? Czytaj dalej!

Czy to nie wspaniałe, że na co dzień możesz robić tyle rzeczy jednocześnie?! Możesz wchodzić po schodach i jednocześnie rozmawiać przez telefon (i jeszcze kątem oka oglądać wystawy sklepowe), albo gotować i jednocześnie nucić swoją ulubioną piosenkę, albo tańczyć i jednocześnie prowadzić błyskotliwą konwersację z partnerem. Albo być jednocześnie businesswoman, studentką, żoną, matką I kochanką (yesss, znam takie kobiety!)

Nasz układ nerwowy jest niesamowity, ale – tak jak wszystkie urządzenia – potrzebuje czasem resetu, odpoczynku I regeneracji. Właśnie dlatego organizuję nasze Ninja-Campy.Tym razem w kobiecym gronie zaszyłysmy się w Talarii – kameralnym spa dedykowanym dziewczynom. W rolach glównych wystąpiły: Joga, Przyroda, Warsztaty z Anetą Dabrowską z Coaching&Co., relaks i wygrzewanie.

Dzień zaczynał się od delikatnej, budzącej przyjemnie sesji jogi i pranayamy (ćwiczeń oddechowych), niespiesznie jadłyśmy śniadanie, a potem spacer, basen, masaż, albo wylegiwanie się z książką w biosaunie ziołowej. W południe jeszcze raz rozwijałyśmy maty – tym razem dawałysmy z siebie trochę więcej. Po jodze siadałyśmy do medytacji: głęboki oddech i cieszenie się Przyrodą. Potem pyszny obiad i dużo śmiechu przy wspólnym stole. A po południu spotykałyśmy się w najlepszym towarzystwie na warsztatach coachingowych.

W końcu wystarczająco dużo czasu na to, żeby zadać sobie pytania „jak się czuję?“ „co mnie uszczęśliwia?“ i „jak mam zrobić, żeby na co dzień żyć w zgodzie z sobą i w przyjaźni ze swoim ciałem?“

Wieczorem, przed snem grzałyśmy się w saunie, szłyśmy na peeling do hammamu, pływałyśmy, relaksowałysmy się w jacuzzi lub zamawiałyśmy masaż.Brzmi jak weekend idealny? Dla mnie tak, szczególnie, kiedy potrzebuję zagrzać się, wzmocnić, naładować dobrą energią i przygotować na nowe wyzwania.

Kiedy myślę o naszym wyjeżdzie przed oczami mam jeden obraz: my girlz w pozycji bogini- dokładnie takimi Was zapamiętałam. Świadome własnej mocy, pewnie stojące na ziemi, stabilne we własnym Centrum, strzegące własnych granic, otwarte na siebie nawzajem, wrażliwe (ale nie słabe!), pełne gracji i luzu.Ninja-Yogis #girlpower Camp z gościnnym udziałem mojej supersiostry Anette z Coaching&Co. przerósł moje najśmielsze oczekiwania Kobiety są wspaniałe!

A ja z niecierpiwością czekam na kolejne wyjazdy!!! Jedziesz ze mną?